Sport a życie chrześcijańskie (cz II.)

List Konferencji Episkopatu Włoch, Mediolan, 1995

II – CHRZEŚCIJAŃSKA WIZJA SPORTU
9. Jest wielu takich, którzy idealizują sport. Chcieliby uczynić z niego pewien rodzaj świeckiej religii, opartej na ideałach pokoju, braterstwa, lojalności i spotkania między narodami. Nie brakuje też i takich, którzy widzą w nim wszelkie zło i wynaturzenie, źródło dewiacji, przemocy i manipulacji społeczno-politycznych.
Zarówno jednak naiwne wpatrzenie i idealizacja sportu, jak i jego przesądne odrzucenie nie pomagają zrozumieć istoty tego fenomenu. Aby dokonać jego poprawnej interpretacji na płaszczyźnie ludzkiej i chrześcijańskiej, konieczne jest ewangeliczne rozeznanie, będące połączeniem wiary i wiedzy ludzkiej. I to jest właśnie kryterium wszelkiej oceny, zaproponowane przez Sobór Watykański II: interpretować wszystko „w świetle Ewangelii i ludzkiego doświadczenia”14.
Perspektywa teologiczno-pastoralna
10. Wizja nowych relacji w dialogu między Kościołem a światem karze spytać nie tylko o to, co Kościół ma do powiedzenia ludziom sportu, ale, co ma do powiedzenia sport Kościołowi. Tylko ten życzliwy i otwarty dialog może otworzyć świat sportu na nowe perspektywy pastoralne. Mówił o tym Paweł VI: „Kościół wzywa do poszukiwania tych kryteriów, które, dzięki swej powszechności i ogólnie przyjętym wartościom, pozwolą nawiązać dialog ze światem współczesnym”15.
Teologiczne poszukiwania
11. Podobnie jak każda inna rzeczywistość ludzka, także sport nie jest czymś absolutnym, samym w sobie: podobnie jak cały świat stworzony ma pewne pozytywne możliwości, tak i ograniczenia. Będąc zaś integralną częścią zbawczego planu Bożego oraz służąc człowiekowi, sport jest związany z wartościami moralnymi. Gdyby bowiem nie był on wpisany w ten odwieczny boski plan stworzenia i zbawienia, byłoby to wielkim ograniczeniem. Jak bowiem bezowocne i błędne jest oddzielanie sportu od odwiecznego planu stworzenia i zbawienia, tak samo wielkim ograniczeniem byłoby traktowanie wiary i wartości chrześcijańskich jako pewnej nakładki, dodatku do działalności sportowej. Wiary bowiem nie można dołączyć, jako coś zewnętrznego; ona angażuje się do końca w tworzenie projektów i programów zdolnych nadać praktyce sportowej jej pełny wymiar ludzki.
Wymiar chrześcijański w sporcie nie może ograniczać się jedynie do kilku praktyk pobożności, wykonywanych co jakiś czas. Jest to raczej propozycja nowego stylu życia, bez narzucającego się spirytualizmu, ale i bez ograniczania się do wymiaru tylko ziemskiego. Nie chodzi jedynie o zastosowanie w sporcie wartości etycznych, ale o odnalezienie w nim prawdy i życie tą prawdą chrześcijańską o człowieku i społeczeństwie, która oświeca i dowartościowuje różne wymiary ludzkiego życia, w tym: rozrywkę, grę oraz sport. Odwołując się do apostoła Pawła, który pisze: „Każdy atleta ogranicza się we wszystkim”, Jan Paweł II uwydatnia znaczenie wewnętrzne i duchowe sportu i czyni bardzo ważną uwagę: „Znajdujemy w słowach św. Pawła nie tylko wymiar antropologiczny sportu, ale i etyczny oraz teologiczny, które jeszcze bardziej podnoszą jego wartość”16.
Dopiero z całościowej wizji człowieka mogą wyrastać kryteria i normy, według których możliwa będzie poprawna ocena oraz stworzenie modelu chrześcijańskiego życia również na płaszczyźnie sportowej. I dopiero wiara może dać praktyce sportowej odpowiednią inspirację i siłę, by mogła ona wyrazić w pełni własną prawdę o człowieku. Doświadczenie potwierdza wyraźnie, że tworzenie jakichkolwiek reguł gry, bez odwołania się do wartości duchowych i etycznych, zubaża sport i pozbawia go jego wielkich walorów wychowawczych i społecznych17.
Bez jakiejkolwiek chęci dominacji czy podporządkowania sobie sportu, tradycja i wiara chrześcijańska uwalniają ten wymiar ludzkiego życia od zagrożeń i skrzywień (dewiacji), umożliwiając mu pełny rozwój. Dlatego nie wystarczy uznać teoretycznie wzajemną zależność cnót chrześcijańskich i tych ogólnoludzkich, właściwych aktywności sportowej. Chodziłoby raczej o uznanie prawdy, że jest bardzo trudne, a wręcz niemożliwe życie jedynie według cnót ogólnoludzkich, bez odwołania się do świata wartości. Chodzi także o rozpoznanie w chrześcijaństwie siły, która leży u początków całej cywilizacji zachodniej i która uformowała w niej pewne określone postawy i style zachowania, jak chociażby: poszanowanie dla reguł i zasad, szacunek dla przeciwnika, akceptacja porażki.
Objawienie Boga Stwórcy
12. Sobór Watykański II umieścił temat sportu w kontekście kultury18, to znaczy tam, gdzie dochodzi do głosu ludzka zdolność interpretowania i modyfikacji życia, samej siebie i własnych relacji.
Będąc istotą stworzoną na podobieństwo i obraz Boży, człowiek znajduje się w szczególnej relacji ze Stwórcą i posiada godność osobistą, nieporównywalną z niczym innym, dzięki której – jak pisze św. Ambroży – „posiada władzę nad wszystkimi istotami żyjącymi oraz jest zwieńczeniem i kulminacją wszechświata, jest najwyższą doskonałością wśród wszystkich bytów stworzonych”19.
Człowiek uczestniczy w zwierzchności samego Boga: „Bóg im pobłogosławił i powiedział: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną»” (Rdz 1,28). Tutaj właśnie znajduje się fundament działalności i twórczości ludzkiej, które są znakiem i owocem wolności. Ta ostatnia zaś, aby pozostać prawdziwą wolnością musi być rozumiana i przeżywana jako dar z samego siebie, pomimo różnorodnych uwarunkowań, którymi naznaczone jest ludzkie życie.
W pierwszym planie Bożym człowiek nie został stworzony dla trudu, pracy i śmierci, ale dla życia, radości, spotkania i dobra. Cały świat i człowiek w tym świecie, noszą w sobie odcisk Bożej dobroci i doskonałości: „A Bóg widział, że wszystko co uczynił było bardzo dobre” (Rdz 1,31). Dlatego działanie człowieka odpowiada temu Bożemu planowi, gdy respektuje i promuje wszystko, co w świecie dobre i piękne. I dlatego też wszelkie uzależnienie się od rzeczy czy próba dominacji nad braćmi, są poza tym stwórczym projektem.
Mimo jednak tej fundamentalnej orientacji na dobro i piękno, człowiek, kuszony przez szatana i siły zła, ma straszliwą możliwość odrzucenia daru Stwórcy oraz nie respektowania i wręcz zniszczenia całego dzieła Bożego. W ten sposób cała rzeczywistość ludzka, w wyniku grzechu, jawi się jako dwuznaczna, jakby zaprzeczająca sobie. Tak samo czas wolny może być jednocześnie wspaniałą szansą rozwoju, jak i okazją do alienacji i upadku. Również sport jest włączony w tę rzeczywistość ogromnych możliwości i rozwoju z jednej strony oraz upadku i ludzkiej słabości z drugiej. Dlatego musi być podtrzymywany i kierowany, aby naprawdę służył dobru człowieka20.
Sport obszarem wartości
13. Kościół interesuje się sportem gdyż interesuje się człowiekiem, ponieważ jest głęboko związany z jego życiem i zaangażowany, z racji posłannictwa i misji, w jego zbawienie. W swojej pierwszej encyklice Jan Paweł II napisał, że człowiek jest „pierwszą i podstawową drogą Kościoła”21. Z tym samym przekonaniem rozpoczyna się konstytucja pastoralna Gaudium et spes Soboru Watykańskiego II: „Radości i nadzieje, smutki i bóle ludzi współczesnych, a szczególnie biednych i cierpiących, są także radościami oraz nadziejami, smutkami i bólami uczniów Chrystusa; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co nie odbiłoby się echem w ich sercu”22.
Chociaż sport nie jest istotowym dla życia człowieka i społeczeństwa, dotyka jednak aspektów fundamentalnych dla formacji osoby, w jej wymiarze relacyjnym do innych i do całego świata stworzonego.
Sport nie może być uważany za rzeczywistość samą w sobie, zamkniętą i kompletną. Jego miejsce jest na odpowiednim szczeblu całej hierarchii wartości, takich jak: Bóg, szacunek dla osoby i jej życia, przestrzeganie wymagań rodziny, solidarność międzyludzka. W takim układzie sport nie jest celem, ani zwyczajnym środkiem do celu. Jest raczej wartością – dla człowieka i dla kultury, miejscem humanizmu i cywilizacji, które niestety może okazać się miejscem degeneracji jednostki i społeczeństwa.
Z punktu widzenia etyki, celem obiektywnym sportu jest bycie na służbie całego człowieka23, respektowanie jego godności i wolności oraz sprzyjanie jego integralnemu rozwojowi24. Takie założenie nie uwalnia oczywiście od konieczności posiadania odpowiedniej intencji ze strony uprawiającego sport25; pomaga mu jedynie i wskazuje drogę.
Głoszenie „neutralności” sportu, jako oderwanego od wartości etycznych, generalnie nie jest bezinteresowne, ale służy propagowaniu konsumpcjonistycznej wizji życia.
Mimo to jednak, rozprzestrzeniająca się już od najdawniejszych wieków wybitnie idealistyczna koncepcja sportu przeważyła nad tendencjami negatywnymi, potwierdzając w ten sposób to najgłębsze ukierunkowanie ludzkiego ducha na dobro, prawdę i piękno. Rzeczywiście bowiem mądrość Boża obecna jest w najgłębszych pokładach ludzkiego sumienia jako światło i przewodnik w kierunku dobra i szczęścia. Jest to tak zwane „prawo naturalne”, zapisane w sercu każdego człowieka (Rz 2,15), które może być poznane mocą naturalnego rozumu. Pochodzą od niego różnorodne prawa partykularne, które jakby tłumaczą tamto ogólne prawo na szczegółowe sytuacje życia i działalności człowieka – także tę sportową. Bowiem z przykazań Bożych, jak mówi Pius XII „biorą siłę te prawa, które znane były już atletom pogańskim, uznawane za nienaruszalne w grze i zawodach oraz traktowane jako punkt honoru”26.
Choć więc niewłaściwym jest mówienie o sporcie „chrześcijańskim” czy „schrystianizowanym”, to z pewnością można rozpoznać specyficzną, chrześcijańską inspirację sportu, która daje krytyczne spojrzenie i otwiera na nowo, pozytywną perspektywę, zarówno dla tego, kto sport uprawia, jak i dla całego społeczeństwa. Oddziaływanie wiary na kulturę nie może pomijać środowiska sportowego. Dlatego należy odrzucić opinię, według której sport jest jedynie środkiem lub narzędziem, którego sens i wartość pochodzą z zewnątrz; wręcz przeciwnie, jest on sam w sobie obszarem wartości. Jest to myśl, jak twierdzi Jan Paweł II, samego św. Pawła, który „rozpoznał fundamentalną wartość sportu, nie tylko jako metafory, dla zilustrowania ideału etycznego i ascetycznego, ale jako rzeczywistości współformującej człowieka oraz współtworzącej jego kulturę i cywilizację”27.
Elementy konstytutywne
14. Dokładne poznanie tego fenomenu, jakim jest sport, jako rzeczywistości głęboko ludzkiej, pozwala wyróżnić w nim niektóre elementy, które w różnym stopniu i zależnie od okoliczności jawią się jako charakterystyczne i konieczne. Nie chodzi tutaj o naszkicowanie idealnego obrazu sportu, ale o ukazanie, w jaki sposób, właśnie w swych elementach konstytutywnych, sport zamyka w sobie szeroką gamę wartości ludzkich, osobistych i socjalnych, Jest to kolejne potwierdzenie niemożności traktowania sportu jako obszaru „neutralnego”, obszaru będącego poza, czy ponad wartościami moralnymi. W rozważaniach tych zatrzymamy się szczególnie nad takimi faktorami jak: gra, zabawa, ciało i współzawodnictwo.
Gra
15. Sport jest historycznie, strukturalnie i można powiedzieć genetycznie związany z dynamiką gry. Odróżnia się od niej poprzez większą zależność i związek z ogólnie pojętą strukturą organizacyjną, która obecna była również w starożytności; ówczesne zawody zachowywały jednak silniejszy związek ze spontaniczną grą. Innym wyróżnikiem jest wyraźniejszy podział na dyscypliny i mocniejsze nastawienie na widowiskowość. Ukazanie tych różnic nie ma oczywiście na celu przeciwstawienia sobie gry i sportu; duszą bowiem sportu zawsze była i będzie gra.
Wymiar zabawowy jawi się, jak widać, jako bardzo ważny, a więc i niezbędny dla właściwej interpretacji fenomenu sportu. Nie zmienia tego również i fakt trudności, które pojawiają się przy próbie konkretnego i uznanego przez wszystkich, określenia udziału gry w sporcie. Dzieje się tak, gdyż i samo pojęcie gry nie posiada jednoznacznego, wspólnego wszystkim określenia. Jeśli nawet definicja gry jest kwestią tak złożoną, to można w niej rozróżnić niektóre aspekty charakterystyczne, szczególnie wiążące się ze światem wartości, jakimi są: bezinteresowność i symbolika.
16. Jednym z ważnych elementów, który odróżnia grę od sportu profesjonalnego, a zarazem stawia przed tym ostatnim nieuniknione pytania, jest z pewnością bezinteresowność. Gra – przynajmniej w swym ujęciu idealnym – nie ma charakteru produkcyjnego, „niczemu nie służy”, ale jest piękna i chciana dla niej samej. Dlatego w perspektywie wiary jawi się ona jako antycypacja rzeczywistości eschatologicznej, gdzie postępowanie człowieka nie jest związane z koniecznością oraz jako element i konieczny składnik zabawy i święta. Gra i rozrywka uwalniają od przymusu, który narzuca czas i potrzeba. Dzisiaj, w erze względnego dobrobytu, gdy zabieganie o dobra materialne i utrzymanie nie przytłacza już naszej wolności, prawdziwym zagrożeniem dla przeżywania czasu wolnego staje się samo serce człowieka, z którego pochodzi zło, uniemożliwiające mu życie „wolnością, do której wyswobodził nas Chrystus” (Gal 5,1). Podobnie i w sporcie, a czasami nawet w grze, górę bierze ta tendencja, czyniąc nas niewolnikami.
Od gry nie oczekuje się jakiejś zewnętrznej korzyści czy zarobku; największą satysfakcją jest w niej sama możliwość wyrażenia siebie w najlepszy z możliwych sposobów oraz osiągnięcie upragnionego wyniku. Nie jest to jednak zawsze postawa spontaniczna i z góry ustalona. Jeśli bowiem straci własną pierwotną funkcję i da się uzależnić od innych interesów, także gra przyjmuje charakter twardej walki i w sposób nieunikniony uzależnia się od wpływów zewnętrznych; które kładą nacisk na wynik i osiągnięcia, a ograniczają jej bezinteresowność. I rzeczywiście dzieje się tak powszechnie w sporcie opanowanym przez rywalizację.
17. Gra ma również wielką wartość symboliczną. Przypomina bowiem, że osoby nie można traktować tylko jako siły produkcyjnej i konsumenta; gdyż doświadcza ona również naturalnej potrzeby radości i zabawy, twórczej spontaniczności i fantazji, wewnętrznej odnowy i przyjaznego spotkania z innymi. Całe to dziedzictwo ludzkie zawarte jest w koncepcji biblijnego „odpoczynku” (por. Rdz 2,2; Ps 23,2), który świadczy, że ludzka egzystencja ukierunkowana jest na przekraczanie tego, co tylko formalistyczne, sztywne i ograniczone.
Doświadczenie potwierdza, że człowiek, zamykając się we własnym egoizmie, staje się ofiarą swojego pragnienia dominacji i, ograniczając się wyłącznie do środków ekonomii i władzy, traci zdolność do komunikowania z innymi. Gra i sport, jeśli przeżyte właściwie, mają w sobie zdolność przywracania człowiekowi głębokiego sensu życia oraz prefiguracji i w jakiś sposób antycypacji idealnego obrazu świata – świata nowego, wyzwolonego z niewoli zła i śmierci.
Wolność, którą jest gra i sport, widziane w swym pierwotnym, zabawowym wymiarze ukazują i proponują, nie utożsamia się absolutnie z samowolą, która jest twórczo bezpłodna i szuka jedynie potwierdzenia własnej ważności. Bowiem także gra posiada swoje reguły, które muszą być wiernie przestrzegane, a które różnią się radykalnie od praw wydajności i skuteczności – prawdziwego wroga niezależności i wolności wyrażania samego siebie.
Gra zachęca do poważnego i krytycznego zastanowienia się nad kryteriami, którymi kieruje się nasze społeczeństwo. Wiek nauki i techniki ubogacił nasze poznanie i wypełnił magazyny użytecznymi, choć czasami i strasznymi narzędziami. Zubożył jednak nasze doświadczenie i mądrość. Mimo coraz większego zakresu czasu wolnego, homo faber wchłania nieustannie i prawie przytłacza homo ludens. Ludzkość pozbawiona fantazji i radości, święta i zabawy podupada i zmierza nieubłaganie do samozagłady. Niestety sytuacja ta zdaje się sprawdzać w świecie sportu, w którym nasilający się ekstremizm i przemoc sprawiają, że areny zawodów przekształcają się w pola bitwy.
Od oskarżania i potępiania bardziej użyteczne wydaje się tutaj wskazanie na przewrotne dynamizmy, które uruchamiają ten mechanizm przemocy i naruszania godności ludzkiej osoby. Jedynie przeciwstawiając się im i proponując uprawianie sportu według kryteriów autentycznie osobowych i zgodnych z ideałami Ewangelii, możliwe jest uderzenie w same korzenie tego podstępnego wirusa, który niszczy sport od wewnątrz.
Ponadto wydaje się koniecznym rozważyć, czy i w jaki sposób wymiar zabawowy – nie jedyna lecz ważna gwarancja i sprawdzian wartości sportu – pozostaje i mógłby pozostać w sporcie zawodowym, opanowanym przez interesy ekonomiczne i nastawionym na widowiskowość. To znaczy, czy jest w nim jeszcze miejsce na spontaniczną radość i zabawę; czy nie trzeba by było przyjrzeć się na nowo wartościom, do których się odwołuje i którymi się inspiruje.
Zabawa
18. „Sport – mówił Jan Paweł II z okazji Międzynarodowego Jubileuszu Sportowców – jest radością życia, grą i zabawą, jako taki powinien być promowany i może oczyszczony z nadmiaru techniki i profesjonalizmu, poprzez powrót do bezinteresowności, do jego wielkich walorów jako środka nawiązywania przyjaźni i dialogu, otwierania się na innych oraz wyrażania własnego bogactwa. Stawia to sport ponad twardymi prawami produkcji i konsumpcji i ponad każdą inną, czysto utylitarystyczną i hedonistyczną koncepcją życia”28.
Już od najdawniejszych czasów uprawianie sportu połączone było z zabawą: gra wytwarza atmosferę święta i zabawa znajduje w niej podatny grunt radości i wspólnego zaangażowania. Rozrywka, celebracja jakiegoś wydarzenia, wspólne spotkania sprzyjają rozwojowi relacji socjalnych i pomagają pokonać bariery lokalne, narodowe i rasowe. Utrzymywanie więc sportu w ścisłej łączności z życiem codziennym, bez izolowania go i gloryfikowania, wpływa na osłabienie wrogości i wzajemnej agresywności, ułatwiając spotkanie się ponad zadawnionymi urazami i różnicami społeczno-kulturalnymi. Gdy jednak atmosfera zabawy zniszczona zostaje przez prawa rynku, klimat bezosobowości i masowej anonimowości, wtedy widowisko sportowe staje się okazją umacniania, poszerzania i wreszcie wybuchu przemocy, która ma swoje chore korzenie w sercu człowieka i społeczeństwa.
Ciało
19. Przedstawiając sport w dialogu z Kościołem, Paweł VI powiedział: „Kościół uważa ciało ludzkie za arcydzieło stworzenia w porządku materialnym. Przekraczając jednak analizę czysto fizyczną i zadziwienie nad cudami, które się w nim kryją, ciało zwraca się ku swoim początkom, ku temu, który dał mu «tchnienie życia» – jak mówi Pismo – i uczynił z niego siedzibę i narzędzie nieśmiertelnej duszy. Do tej pierwotnej godności, którą ciało posiada od stworzenia przez Boga, dołącza się dla wierzącego inna, wypływająca z faktu bycia odkupionym przez Chrystusa; a która to pozwala wołać św. Pawłowi: «Czy nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?… Albo czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!» (1 Kor 16, 15-20). Dla wierzącego jest jednak jeszcze coś więcej: wierzy bowiem, że to ciało fizyczne skazane na śmierć, pewnego dnia zmartwychwstanie do życia wiecznego. «Wierzę w ciała zmartwychwstanie» wypowiada Kościół w swym wyznaniu wiary. Obiecał nam to sam Chrystus: «Każdy kto wierzy we mnie, nie umrze na wieki» (J 11,26); «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą» (J 5,25). Oto niektóre fragmenty wskazujące nam na wielką godność ludzkiego ciała, stworzonego przez Boga, przez niego odkupionego i przeznaczonego do życia wiecznego z Nim”29.
Objawienie biblijne oraz wiara chrześcijańska ukazują bardzo pozytywną wizję ludzkiego ciała, kładąc podwaliny jego pełnego dowartościowania. W cielesności bowiem można dostrzec i zgłębić stwórczą mądrość Boga; w nią też, w dziewiczym łonie Maryi, przyobleka się Słowo Życia, budując swe mieszkanie między ludźmi; w niej (w cielesności) dokonuje się zmartwychwstanie Chrystusa, ostateczne zwycięstwo nad śmiercią, które staje się źródłem nowej wiary i nadziei, jak to wyznajemy w „Credo”: „Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie”.
Dowartościowanie cielesności wyraża się konkretnie w wielkim szacunku dla życia ludzkiego. Mimo to, także w tej dziedzinie nie brakuje niebezpieczeństw i odchyleń. Stwierdza się niestety wzrost stosowania medykamentów podejrzanych lub wręcz szkodliwych. Cielesność odłączona od całości, jaką jest człowiek i zredukowana do kategorii rzeczy lub narzędzia, deptana jest w swej nienaruszalnej godności, która przynależy jej z racji bycia konstytutywną częścią ludzkiej osoby. Jej cudowna harmonia nie wychwala już doskonałości swojego Stwórcy, ale jest zdeformowana i poddana w niewolę rezultatu. Tak zanegowana zostaje cnota lojalności i uczciwości, która sportową rywalizację czyni miejscem wypowiedzenia talentów każdego i oddania chwały Temu, który ich udzielił. W ten sposób doskonała i naturalna zdolność sportu do wychowywania i promowania osoby, zostaje odwrócona do góry nogami i przemienia się w antyświadectwo i antywychowanie. Także to na swój sposób jest jedną z form rozpusty (por. 1 Kor 6,13).
Skupienie się na ciele, na jego sprawności i wyglądzie jest cechą charakterystyczną dzisiejszej mentalności. Jednak pomiędzy motywację higieniczną i estetyczną, które są najzupełniej poprawne i słuszne, wkrada się często dwuznaczna motywacja narcyzmu, która ogłupia i wymazuje granice zdrowego rozsądku, goniąc za mitem wiecznej młodości.
Ciało, miejsce doświadczenia siebie, drugiego człowieka, świata i samego Boga, wystawione jest na utratę własnej, autentycznej tożsamości. Dlatego też sam sport może stać się przyczyną alienacji i niewoli osoby; ale i odwrotnie, może również tworzyć szczególne okazje do odnowy i promocji człowieka oraz stać się częścią owego „duchowego kultu”, o którym mówi apostoł Paweł: „A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną…” (Rz 12,1).
Współzawodnictwo
20. „Zawody fizyczne – mówił Pius XII – stają się kuźnią cnót ludzkich i chrześcijańskich; a raczej tym powinny się stawać, aby poprzez wymagany wysiłek, ćwiczenia sportowe przerastały same siebie – w ten sposób dążyć będą do osiągnięcia swoich celów moralnych”30. Współzawodnictwo jest nieodzownym komponentem praktyki sportowej. Trudne pytania, jakie stawia w odniesieniu do wychowania oraz chrześcijańskiej wizji świata, nie mogą być rozwiązane w sposób połowiczny i idący na kompromis. Chodzi o to, aby często powtarzane zdanie: „ważnym jest nie zwycięstwo, ale uczestnictwo” nie stało w sprzeczności z rzeczywistością. Pragnienie zwycięstwa i zdobycia dobrego wyniku jest bowiem nieodzowne i wpisane w wewnętrzną strukturę sportu. Jest elementem stymulującym, poprawiającym i podnoszącym poziom. Tym, co powinno być odrzucone, to rozumienie współzawodnictwa i rywalizacji jako wysiłku „przeciwko” drugiemu człowiekowi. Trzeba wychowywać do zwyciężania nie nad innymi, ale w grze, w wyzwaniu, nad samym sobą. Gra się razem, a nie przeciwko, w uczciwej i pogodnej rywalizacji.
To wymaga poważnego zaangażowania w formację moralną. W sercu człowieka budzą się nieustannie odruchy sprzeniewierzenia się, zejścia z właściwej drogi. Są to negatywne napięcia wywołane przez grzech. Jedynie tylko zwycięstwo w tej wewnętrznej bitwie może zmienić współzawodnictwo sportowe w otwartą wymianę, z pełnym poszanowaniem drugiego człowieka i jego zdolności. Dążenie wyłącznie do rezultatu i przewagi za wszelką cenę, prowadzą od współzawodnictwa do wrogości, od konfrontacji do konfliktu.
Dlatego trzeba podjąć wielki wysiłek wychowawczy. I trzeba wyjaśniać, przeciw wszystkim teoriom szukającym pozytywów w konfliktach, a nawet uważającym je za siłę napędową historii, że jeśli współzawodnictwo jest pozytywne, to agresywność zgubna; że jeśli rywalizacja przynosi korzyści, to wrogość jest zabójcza; że jeśli wysiłek buduje, to przemoc niszczy31. Nadużywanie rywalizacji i odrzucanie wymiaru zabawowego sprawiają, że sport bardziej staje się obrazem wojny niż życia.
Ponadto niekontrolowana rywalizacja może stać się zamachem na życie: ryzyko, na które wystawia pragnienie osiągnięcia wyników, nie tylko w odniesieniu do „przeciwnika”, ale i do samego siebie, nie może, w imię sukcesu, przekroczyć pewnej granicy. Nie może też wyjść poza próg bezpieczeństwa dla uzyskania rezultatu albo osiągnięcia większej widowiskowości. Wymóg moralny nakazuje postawić na pierwszym miejscu osobę i wartość jej życia32.
Rzeczywiście, promowanie wyłącznie rywalizacji przez siły ekonomiczne i ideologiczne czyni bardzo trudnym utrzymanie w sporcie wymiaru gry i zabawy, które czynią go jedną z form wyrażenia własnej wolności i kreatywności. I poważnie naraża na zredukowanie do kategorii narzędzia zysku i materialnych korzyści.
W tym kontekście jest więc ważnym odpowiednie wychowanie do sportu zespołowego: tzn. wychowanie do zwycięstwa grupowego, nie jako owocu indywidualizmu, ale solidarności.
Wymiar socjo-kulturalny
21. Wcześniejsze rozważania ukazały dwuwartościowość praktyki sportowej. Nie jest sprawą pewną i automatyczną, czy sport, jakby na mocy własnych zdolności, może zrealizować te pozytywne wartości i potencjały, które posiada. Do jego wewnętrznych słabości i trudności dołącza się wyraźny nacisk ze strony faktorów społecznych i ekonomicznych. W sumie więc sport nie jest radosną enklawą, w której żyją jeszcze rycerskie zasady przejrzystości oraz otwartej i uczciwej konfrontacji. „Sport jest z pewnością jedną z najpopularniejszych aktywności człowieka, która może wyraźnie wpłynąć na zachowania ludzi, szczególnie młodych; mimo to, również i on nie jest wolny od ryzyka i dwuznaczności. Dlatego musi być podtrzymywany i kierowany, aby mógł wyrazić w pełni swoje pozytywne potencjalności”33.
Ta ambiwalencja ukazuje się ze szczególną siłą na płaszczyźnie socjo-kulturalnej,
w której sport jest osadzony i na którą oddziaływuje w sposób szczególny: wystarczy zauważyć jak wielki wpływ na sport wywiera logika skuteczności i widowiskowości.
W swoich wypowiedziach Kościół często zwraca uwagę na te problematyczne aspekty: „Nie możemy ukrywać – mówi Jan Paweł II – jak niestety wiele pojawia się w naszym czasie negatywnych i dyskusyjnych problemów, które słusznie są analizowane i rozpoznawane przez specjalistów zajmujących się zwyczajami i zachowaniami ludzi”34.
Nastawienie na masowość
22. Już samo wzrastające zainteresowanie sportem staje się problemem. Nie chodzi tutaj oczywiście o opłakiwanie czasów, gdy praktyka sportu była udziałem nielicznych, elit. Szerokie w nim uczestnictwo, które trzeba podtrzymywać i propagować, wywołało jednak pewne negatywne konsekwencje, jak manipulacje, brak kompetencji i paradoksalnie – bierność.
Należy przede wszystkim ubolewać nad łatwością manipulacji, skierowanej na wykorzystanie tak sportowców, jak i widzów. W ten sposób atleta widzi swój profesjonalizm nagięty na potrzeby efektu i zysku. Poszukiwanie talentów schodzi do poziomu zbierania „narzędzi”, które przyciągnięte mirażem sukcesu, zostają wystawione na sprzedaż temu, kto da więcej. Ale i zwyczajny obywatel nie jest wolny od wpływu manipulacji. Po pierwsze obiecuje mu się, że poprzez różnego rodzaju aktywności sportowe (siłownie, kursy, itp.) osiągnie sprawność fizyczną, która z kolei przyniesie mu sukces w życiu zawodowym i osobistym. Po drugie, jako widz, bombardowany jest nieustannie przez różnorodne i wyrafinowane techniki reklamowe. Tworzy to wokół niego pewną atmosferę, która z punktu widzenia psychologii czyni szczególnie skutecznymi wszelkiego rodzaju przesłania propagandowe.
Nie można również zapomnieć o ryzyku uzależnienia ideologicznego: w przeciwieństwie do spontanicznej gry, sport jest głęboko naznaczony przez model społeczeństwa, w którym funkcjonuje oraz przez interesy, które w nim (społeczeństwie) dominują, mogąc stać się potencjalnym narzędziem manipulacji w rękach polityki i ekonomii. Starożytne motto „panem et circenses” (chleba i igrzysk) dosadnie to ujmuje. To ryzyko nie jest związane tylko ze współczesnością, ale było szeroko obecne już od starożytności: jak każda inna forma upadku moralnego, nie jest wynikiem tylko dekadencji społecznej, ale swoje korzenie znajduje przede wszystkim w ranie, która ukrywa się w sercu każdego potomka Adama.
23. Uprawianie sportu związane jest również, za wyjątkiem środowiska profesjonalnego, ze zjawiskiem gradualizacji jakości i niekompetencją, które odbijają się negatywnie na formacji osoby i na jej zdrowiu.
Niekompetencja dotyka też częściowo rzeczywistość duszpasterską. Jest niestety wciąż popularne przekonanie, całkowicie powierzchowne i nieuzasadnione, jakoby każda osoba, nawet bez zbytniego przygotowania mogła inicjować i organizować działalność sportową. W czasach tak złożonych, jak nasze, gdy otoczenie i środowisko nie zapewniają nam wystarczającej równowagi, działania o charakterze psychologicznym, socjologicznym, antropologicznym, pedagogicznym i kulturalnym, które uprawianie sportu ze sobą niesie, muszą być przedmiotem starannej analizy. Pomijanie ich znaczenia jest niewybaczalnym błędem. W ten sposób niezauważalnie mogą zostać przyjęte, a nawet kultywowane i rozwijane w samych stowarzyszeniach i parafiach, modele zachowań sportowych obecne w świecie. A często są to wzorce niewłaściwe, jeśli nie przeciwne kryteriom wychowania chrześcijańskiego. Jak widać, pedagogiczny i duszpasterski wymóg poważnej i skrupulatnej refleksji, ważny jest również w kręgach pod względem wychowawczym uważanych za mało ważne lub marginalne. To ukazuje też konieczność dania większego bagażu formacyjnego i technicznego animatorom sportowym, szczególnie tym, którzy działają, często jako wolontariusze, wśród dzieci i młodzieży.
24. Bardzo często, rozprzestrzeniona w społeczeństwie mentalność sportowa nie tworzy sportowca, ale postać na wskroś nowoczesną – odbiorcy i konsumenta sportu. Wzrastająca ekspansja sportu „mówionego”, a nie „praktykowanego” związana jest z ukrytą manipulacją pewnych kręgów społecznych, którym na tym zależy. Jeszcze więc raz przewagę zdobywa prawo rynku. Nabierają coraz większego znaczenia te działania, których celem są rzeczy zewnętrzne w stosunku do sportu jako takiego. Zewnętrzne także dla formacji osoby, ale przydatne w jej utrzymaniu się i utwierdzeniu w kontekście społecznym: sport jest jakby zaworem bezpieczeństwa, psychologicznym amortyzatorem, pozwalającym wyrównać te napięcia, które powstają w wyniku ekonomicznego i kulturalnego rozwarstwienia społeczeństwa. To tłumaczy, dlaczego tak często tolerowana jest przemoc na stadionach oraz przemilczane ponoszone koszta, bardzo wysokie, wywołane zniszczeniami obiektów i koniecznością zaangażowania sił porządku publicznego, których obecność na wszelkich imprezach sportowych stała się już tradycją.
Pogoń za widowiskiem
25. Charakter przedstawienia scenicznego jest związany ze sportem już od najdawniejszych czasów. Dziś jednak ten jego specyficzny rys uzależniony jest od potężnych środków komunikacji oraz od kultury nastawionej na odbiór obrazów. Godziny emisji transmisji, narzędzia i przepisy są poważnie modyfikowane w celu nie tyle lepszego funkcjonowania samego sportu, ile dla większej oglądalności i sukcesu medialnego. Wzrasta też „kult” czempionów, którzy otoczeni gwiazdorską sławą, poddawani są nienaturalnym stresom, wynikającym ze stawianych im oczekiwań, kreowanych przez media. To z kolei ma swoje reperkusje w rozczarowaniach i frustracjach, gdy promowany zawodnik przeżywa okres zniżki formy lub gdy kończy się okres jego maksymalnych wyników. W taki sposób sport staje się niewolnikiem własnej widowiskowości.
Nie żeby spektakularność była sama w sobie negatywna. Wymiary zabawy i świętowania, ściśle złączone z rzeczywistością sportu, w prostej linii prowadzą do jego widowiskowości. Przesadne jednak wykorzystywanie tego faktu, perspektywa osiągnięcia władzy czy korzyści materialnych, przewraca do góry nogami ustaloną hierarchię wartości: środek staje się celem, a cel środkiem. Tak tworzy się klimat negatywnych i niewłaściwych wymagań i nacisków. Na pierwszym miejscu przedwczesny i przesadny profesjonalizm, który sprowadza osobę do poziomu narzędzia produkcji i zysku.
Wspólnota chrześcijańska nie może pozostać obojętna wobec faktu tej szerzącej się kultury, która w sporcie podkreśla jedynie aspekty emocjonalne, użytkowe i widowiskowe. Nie może też ograniczyć się jedynie do popierania tych, którzy – często tylko słownie – oskarżają takie nadużycia i dewiacje. Mając świadomość dzięki Słowu Bożemu i doświadczeniu, że człowiek jest bytem kruchym i podatnym na zło, tak, że każde jego działanie może być skażone, Kościół ma za zadanie przypomnieć wszystkim o potrzebie odpowiedzialności i czujności, ponadto z prorocką odwagą ujawnia przyczyny osobiste, socjalne i kulturowe tej wyobcowującej widowiskowości oraz dokłada starań duszpasterskich, aby uchronić tych najbardziej bezbronnych – dzieci i młodzież.
26. Wpływ środków społecznego przekazu na zjawisko sportu zasługuje na jeszcze kilka uwag. Sport zdaje stawać się rzeczywistością, która rozgrywa się przede wszystkim poza boiskiem: dyskusje, polemiki, przyciągające nowinki… I tak powstaje błędne koło: sport istnieje tylko jeśli media o nim mówią; media zaś mogą prosperować tylko dzięki temu, że mówią o sporcie. To ma niemały wpływ na wagę, jaką przykłada się do innych informacji i problemów, często fundamentalnych i bezpośrednio dotyczących człowieka i społeczeństwa.
Wzrasta więc niepomiernie całe zaplecze informacyjne, ekonomiczne i promocyjne, dla którego sport staje się podrzędny i instrumentalny. Ta spektakularność nie jest też wcale uzasadniona przez motywy estetyczne – które podtrzymywałyby jej godność i piękno – ale ekonomiczne: sport podporządkowany zostaje prawom produkcji, rynku i zysku. Czas wolny zaś staje się czasem, za który się płaci. W tym wypadku upadek jest jeszcze większy niż przy drapieżnym współzawodnictwie: gra się bowiem nie po to, aby wygrać, ale żeby zarobić.
Ta sprawa odbija się negatywnym echem również na płaszczyźnie pedagogicznej: pomieszanie spektakularyzmu i niekompetencji zwiększa przyciąganie tego magicznego świata „czempionów i bohaterów” i może zrodzić iluzję łatwości odniesienia sukcesu w sporcie zawodowym. Jest to wyraźne faworyzowanie zachowań i działań, które szukają powodzenia bez wysiłku. Tu właśnie znajdują się korzenie ciężkich dewiacji, jak doping i przekupstwo.
W całej tej panoramie nabiera znaczenia tendencja pewnych kanałów informacyjnych, które faworyzują przede wszystkim sport widowiskowy, przynoszący korzyści ekonomiczne. Wychodzi temu niestety naprzeciw dziennikarstwo szukające jedynie nowinek i skandalu, a nie przejmujące się rzetelną informacją i komentowaniem wydarzeń sportowych. Natomiast niewielkim zainteresowaniem cieszy się sport prosty i nieskażony, uprawiany i rozpowszechniany przez różnorodne stowarzyszenia, które lepiej poznane i docenione, mogłyby poszerzyć ich cenny wkład, czysto rekreacyjny i formacyjny. Powinno być zadaniem i chlubą dziennikarzy sportowych informowanie również o tych działaniach, umieszczanie ich w transmisjach radiowo-telewizyjnych, aby mogła z nich skorzystać coraz większa liczba osób.
Krytyka sportu widowiskowego nie jest całkowitym jego odrzuceniem: jeśli spektakl jest piękny, to jest i szlachetny oraz przyjemny. Krytyka ta zmierza jedynie do rozeznania i wyodrębnienia tych procesów, które służą formacji osoby. Chce ona również właściwie ocenić sport widowiskowy i pomóc mu odnaleźć jego autentyczną zdolność do zabawy i świętowania, w szarości i anonimowości zurbanizowanego świata, tworząc w ten sposób atmosferę radości wspólnego spotkania, w pokoju i zaufaniu.
Presja czynników ekonomicznych a formacja osoby
27. Sport stanowi jeden ze stabilniejszych sektorów włoskiej gospodarki. Pod tym względem jawi się więc jako źródło zatrudnienia i dobrobytu. Ale i w tym wymiarze nie brakuje dwuznaczności: ogromne bowiem wpływy ekonomiczne, pochodzące ze sportu, jeśli z jednej strony są źródłem dóbr finansowych, to z drugiej ukrywają ryzyko dewiacji, wywołanej procesem alienacji sportu, wykorzystywanego wyłącznie dla korzyści i zarobku.
W rzeczywistości sponsorzy i ich prerogatywy, wymagania widowiska, układ godzin transmisji oraz przesadne współzawodnictwo przekształciły aktywność sportową z rozrywki w profesję służącą szerokim rzeszom publiczności. Nie chodzi o drastyczne odcięcie sportu od wszelkich wpływów interesów ekonomicznych, ani o idealizowanie, w sposób retoryczny, a więc i fałszywy, czystego amatorstwa. Chodzi raczej o przeciwstawienie się takiemu ustawieniu sprawy, które wszystko podporządkowuje zyskowi. Taka mentalność nie interesuje się sportem popularnym, dla wszystkich, ale jedynie tym, który jest „konsumowany” przez coraz większe tłumy.
Istnieje nawet specjalna rekrutacja tych, którzy – w perspektywie przyszłej kariery sportowej – już od najmłodszych lat są przyjmowani do odrębnych szkół-internatów, opłacanych przez towarzystwa sportowe. To powoduje ich wykorzenienie ze społeczeństwa, normalnego życia i pozbawia odpowiedniej formacji ludzkiej i chrześcijańskiej. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że są to jednostki narażone na poważne braki w ich procesie rozwoju osobowego.
Rozprzestrzenia się też proces przedwczesnego wdrażania w praktykę sportową, posuwający się aż do rzeczywistych form wykorzystywania dzieci. Bezwiedne „pragnienia” rodziców spotykają się tu ze świadomym i kierowanym interesem agencji ekonomicznych oraz „sportowych”, tworząc formy rekrutacji i selekcji sprzeczne z godnością osoby i naturalnym rozwojem dziecka. Z drugiej strony wymogi sportowej rywalizacji, wciąż bardziej przesadnej i wyśrubowanej, domagają się swoich praw. Trudno jest uciec przed ich naciskiem, bez odważnej zmiany mentalności i bez znaczącego projektu, który byłby dla nich alternatywą.
Takie podejście do sprawy prowokuje konsekwencje również w tzw. sporcie „pasywnym”. Przynależność do różnorodnych klubów kibica może prowadzić do degradacji jednostki: także poprzez masmedia sport kreuje dwuznaczne, a nawet skrzywione formy członkostwa, wzajemnej egzaltacji i agresywności, często przekraczającej zdolność samokontroli. Wypadki takie, niestety, stają się codziennością w gorącej i nerwowej atmosferze dzisiejszych stadionów, kwestionując godność osoby i samego sportu35.
W rzeczywistości kwestia przemocy w sporcie jest bardzo złożona; pewne jest jednak to, że sport stał się detonatorem i katalizatorem różnych form niedostatku i biedy, zarówno na poziomie osobistym jak i społecznym, którego ofiarami padają przede wszystkim ludzie młodzi, a nawet bardzo młodzi, żyjący na peryferiach i przedmieściach miast.